„Musimy być niewolnikami praw, abyśmy byli wolni.” Cyceron
Szwajcaria, kraina zegarków, noży, czekolady i gór...

Kraj wielu języków...


To w tym właśnie kierunku wyruszyła na końcu września nasza 53-osobowa grupa, nie licząc przewodnika i dwóch kierowców. Wyjechaliśmy 29.9. wieczorem z Czeskiego Cieszyna. Po całonocnym przejeździe przez Czechy i Niemcy rano docieramy na brzeg Jeziora Bodeńskiego. Tam w czasie godzinowej przechadzki zobaczyliśmy urocze miasto Lindau z jego symbolem lwem, oplecione poranną mgłą. Później przejechaliśmy granicę Szwajcarii, w której naszym pierwszym punktem zwiedzania był Rheinfall, największy wodospad w Europie. Na łódkach podpłynęliśmy jak najbliżej się dało, by na własnej skórze poczuć i usłyszeć jego siłę. Zmierzając w kierunku naszego schroniska, zahaczyliśmy o Luzern, które krótko zwiedziliśmy i poznali tamtejszą legendę o Wesołym Fritschim. Przejeżdżając koło Jeziora Genewskiego, można podziwiać  widok na wielką taflę jeziora i wyrastające nad nim piękne, skaliste góry. Kiedy wreszcie krętymi drogami stromo w górę dotarliśmy do naszego miejsca zamieszkania w górskiej chacie na zboczu Alp, wszyscy chętnie odpoczęli.

            Drugiego dnia po śniadaniu wyruszamy do największej elektrowni wodnej w Europie, Grande Dixence Dam. Do tej pory pogoda nam dopisywała, było średnio 15 stopni, lecz kiedy wyjechaliśmy wyżej w góry, zastał nas śnieg i zimno. Z tego powodu widoki zaśnieżonej okolicy były urzekające, jednak autobus nie był w stanie wyjechać aż do tamy. Utknęliśmy, ale na szczęście na tyle blisko, by dojść pieszo. Tama była przeogromna. Wysoka 285 metrów i żeby całkowicie opróżnić zaporę, potrzeba by było 2000 godzin. Tego dnia większość z nas zmarzła, ale widok z góry tamy był tajemniczy i śliczny. Następnym punktem było miasto Sion wraz z twierdzą Turbillon, z której roztaczał się malowniczy krajobraz  miasta i dalekiej okolicy.

Trzeciego dnia obudziło nas słońce oraz widok na najwyższe szczyty, które dotychczas były schowane w chmurach. Zjechaliśmy do doliny, do Jeziora Genewskiego. Wiele wybitnych twórców i artystów spędzało tutaj przynajmniej część swojego życia, dlatego też widzieliśmy pomniki np. Jana Palacha, Frediego Mercury’ego czy Charliego Chaplina. W Lozannie ogromne wrażenie zrobiło na nas Muzeum Igrzysk Olimpijskich, w którym było wszystko, co tylko jest związane z olimpiadą. Obok muzeum znajdował się park z widokiem na jezioro oraz pomniki niektórych olimpijczyków, między innymi Emila Zátopka. Krótko pozwiedzaliśmy Lozannę, później centrum Montreux, a w drodze powrotnej zatrzymali się przy zamku Chillon, zbudowanym prawie na wodzie.  Na tarasowych winnicach La Lavaux (UNESCO) zakupiliśmy wino dla rodziny i wrócili do schroniska na kolację.

            Po dobrze przespanej ostatniej nocy spakowaliśmy się i wyruszyli do miasteczka Gruyéres, które zdawało się wyrastać  ze skały. W nim znajdowała się wytwórnia serów, w której można było zobaczyć proces wytwarzania mlecznych smakołyków oraz jego historię. Po kupnie i skosztowaniu niektórych serów przemieściliśmy się do fabryki czekolady Cailler. Po ciekawym zaprezentowaniu historii czekolady i firmy zobaczyliśmy, jak powstają niektóre pyszności. W cenie biletu była również degustacja, i to nie byle jaka, bo dostaliśmy wskazówki, jak poprawnie degustować. Testowaliśmy smak, strukturę, zapach, dźwięk... Sklep - to był istny raj czekoladowy, prawie każdy kupił przynajmniej coś. Przejedzeni i szczęśliwi, bo przecież czekolada sprawia, że człowiek staje się radosny, wyruszyliśmy do domu. Oczywiście nie obyłoby się bez zobaczenia stolicy Szwajcarii, Bernu. Tam dokupujemy upominki i coś na kolację, po czym jedziemy dalej. Rano zdrowi i pełni wrażeń wysiadamy w Czeskim Cieszynie.

Wycieczka była wspaniała, przerosła nasze oczekiwania. Już same widoki sprawiały, że człowiek zakochał się w tym państwie. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam pojadę i wierzę, że nie jestem sama.

Z podziękowaniami za cierpliwość i opiekę zwracamy się do naszych opiekunów, p. M. Jarnot, p. I. Orszulik oraz p. A. Klus. Również dziękujemy panu przewodnikowi Jirkowi za zorganizowanie czasu, ułożenie planu i  przekazanie wielu ciekawych informacji, pani kucharce za zapewnienie wyżywienia oraz panom kierowcom za bezpieczną i przyjemną podróż. Mamy nadzieję, że będzie jak najwięcej takich wycieczek i prosimy o jeszcze!

 

Alexandra Hladík IIA

Galeria:

« wstecz, aktualizacja 6.10.2018, artykuł wyświetlono 7,659×